Info
Suma podjazdów to 2050 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2011, Wrzesień1 - 4
- 2011, Sierpień6 - 0
- 2011, Lipiec2 - 1
Sierpień, 2011
| Dystans całkowity: | 693.96 km (w terenie 29.50 km; 4.25%) |
| Czas w ruchu: | 36:10 |
| Średnia prędkość: | 19.19 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 55.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 920 m |
| Suma kalorii: | 20794 kcal |
| Liczba aktywności: | 6 |
| Średnio na aktywność: | 115.66 km i 6h 01m |
| Więcej statystyk | |
- DST 129.74km
- Czas 06:51
- VAVG 18.94km/h
- VMAX 42.00km/h
- Temperatura 22.0°C
- Kalorie 3870kcal
- Podjazdy 250m
- Sprzęt Batory
- Aktywność Jazda na rowerze
Wycieczka z Gdańska na Hel
Niedziela, 28 sierpnia 2011 · dodano: 02.09.2011 | Komentarze 0
W niedzielę także nie próżnowaliśmy i czym prędzej osiodłaliśmy rowery i start na Hel. Z Gdańska wyjechaliśmy ok. 10:30. Alejką rowerową do Sopotu, dalej szosą do Gdyni. Pokręciliśmy się trochę po mieście, przejechaliśmy się bulwarem, pooglądaliśmy statki na redzie itp:
Z Gdyni ul. Morską do Rumi ku zaliczeniu kolejnej gminy. Z Rumi drogą wojewódzką nr 100 przez wioskę Kazimierz, tu foteczka:
Zdjęcie robione dlatego, że rower mojego towarzysza nazywa się Kazimierz, więc grzechem było nie zrobić zdjęcia :D. Dalej na Kosakowo aby zaliczyć gminę, potem przez różne wioski, w tym także drogą w remoncie na Puck, gdzie mieliśmy małą przerwę pod Lidlem. Kolejną miejscowością było Władysławowo, po którym się nieco pokręciliśmy, przy okazji zaliczając gminę. Tutaj zdjęcie portu:
Z Władysławowa przez Chłopy, Jastarnię, Juratę na Hel, skąd promem, czy tramwajem wodnym, jak kto woli wróciliśmy do Gdyni. Po drodze na półwyspie lądowisko samolotowe:
Z Gdyni SKM-ką zajechaliśmy do Gdańska i rowerkiem do akademika.
Podsumowując trasa niezbyt wymagająca, mało lasów, więcej pól uprawnych i wzniesień. Pogoda całkiem dopisała, dobra trasa, wygodna i wyremontowana. Ładne widoczki, także polecam.
Ekwipunek: 3x woda 1,5 l, baton. Straty, jedna szprycha w tylnym kole.
Więcej zdjęć:
https://picasaweb.google.com/104498874302019783643/WycieczkaZGdanskaNaHel
Mapa:
#lat=54.486&lng=18.97888&zoom=9&type=2
- DST 146.33km
- Teren 8.00km
- Czas 07:37
- VAVG 19.21km/h
- VMAX 55.00km/h
- Temperatura 28.0°C
- Kalorie 4389kcal
- Podjazdy 70m
- Sprzęt Batory
- Aktywność Jazda na rowerze
Wycieczka z Gdańska po granicę Okręgu Kaliningradzkiego.
Sobota, 27 sierpnia 2011 · dodano: 30.08.2011 | Komentarze 0
I. WYJAZD: ok godziny 11:00.
II. TRASA:
1. Gdańsk (1,5 stracone na błądzenie po mieście, ale dzięki informacji przypadkowego przechodnia odnaleźliśmy trasę).
2. Przejazdowo (uzupełnienie zapasów w Biedronce).
3. Gdańsk część wschodnia (mały wypad na plażę).
Zdjęcie przedstawia nasze wierzchowce opalające się na plaży.
4. Mikoszewo (przeprawa przez Wisłę)
5. Jantar.
6. Stegna (uzupełniliśmy zapasy w Biedronce, śniadanko i popas, zaliczenie gminy).
7. Sztutowo (zaliczenie gminy i zwiedzenie byłego obozu zagłady).
8. Kąty Rybackie.
9. Krynica Morska.
10. Piaski (uzupełniliśmy zapasy i odpoczęliśmy).
11. Ruska granica (foteczki zwiedzanie plaży, pod czujnym okiem Straży Granicznej).


12. Piaski.
13. Krynica Morska (przy prędkości 55 km/h mało nie wywaliłem w quada wyjeżdżającego mi przed nosem).
14. Skowronki (złapał nas deszcz i usadził na jakiś czas na przystanku).
15. Kąty Rybackie.
16. Sztutowo.
17. Stegna (uzupełnienie w biedronce zapasów).
18. Jantar.
19. Mikoszewo (tuż przed 22:00 załapaliśmy się na ostatni prom przez Wisłę).
20. Gdańsk (przejażdżka autobusem miejskim do dworca głównego i dalej rowerkiem do akademika).
III. MAPA:
#lat=54.30611&lng=19.09286&zoom=10&type=2
IV. WIĘCEJ ZDJĘĆ:
https://picasaweb.google.com/104498874302019783643/WycieczkaZGdanskaDloGranicyZObwodemKaliningradzkim
V. KOSZT:
Ok. 50 zł.
- DST 51.05km
- Czas 03:06
- VAVG 16.47km/h
- VMAX 41.00km/h
- Temperatura 25.0°C
- Kalorie 1531kcal
- Sprzęt Batory
- Aktywność Jazda na rowerze
Wycieczka krajoznawcza po Gdańsku i Sopocie.
Piątek, 26 sierpnia 2011 · dodano: 26.08.2011 | Komentarze 0
Po robocie, zjedzeniu i krótkim odpoczynku zabraliśmy się w końcu za rowery i korzystając z bycia w trójmieście wyruszyliśmy na małe zwiedzanie. Zaczęliśmy od Twierdzy Wisłoujście:
Następnie skierowaliśmy się ku jednemu z miejsc, gdzie chyba każdy Polak patriota winien być, czyli Westerplatte, sam mam 20 lat i byłem dzisiaj pierwszy raz :P. Foteczka:
Na zdjęciu ja z moim bikiem, tam w oddali stoję na schodach. U stóp leży na schodach Kazimierz, rower mojego kolegi. Ostatnio pisałem. Ostatnio pisałem, że został skradziony, ale szczęśliwym trafem Cieciu na bramie znalazł go gdzieś w krzakach, za co chciał pół litra znaleźnego :P. Ważne, że się odnalazł. Kolejnym miejscem są zabudowania wojenne za czasów II Wojny Światowej:
Na koniec trafiliśmy na fajną ścieżkę rowerową wzdłuż wybrzeża w Gdańsku. Goniliśmy gościa na rowerku, gdzie przez ok 8 km jechaliśmy ze średnią 30 km/h. Świetna trasa. Dodam, że tak się zapędziliśmy, że nawet nie wiadomo kiedy, a minęliśmy tablicę Sopot. Oczywiście zaliczyłem kolejną gminę. W Sopocie podskoczyliśmy koło mola, nie było kasy, żeby wejść, bo bilet kosztuje w tym sezonie 5.50 zł. :/ Tak więc pojechaliśmy deptakiem w kierunku Gdańska, gdzie po drodze strzeliłem fotkę krzywemu domkowi. :D 
Polecam trasę na rodzinne wypady, jak i w ramach treningów. Wziąłem ze sobą portfel, 1 l wody gazowanej i 1 l Coca-Coli.
Więcej zdjęć:
https://picasaweb.google.com/104498874302019783643/WycieczkaPoGdanskuISopocie
- DST 168.11km
- Teren 3.50km
- Czas 08:24
- VAVG 20.01km/h
- VMAX 48.00km/h
- Temperatura 19.0°C
- Kalorie 5043kcal
- Podjazdy 380m
- Sprzęt Batory
- Aktywność Jazda na rowerze
Trasa Sępólno Krajeńskie -> Gdańsk Wrzeszcz.
Niedziela, 21 sierpnia 2011 · dodano: 25.08.2011 | Komentarze 0
Jako, że narzucone z góry mam praktyki stoczniowe, ponieważ ciągnę naukę na Akademii Morskiej, toteż postanowiłem z mojego ukochanego małego miasteczka do Gdańska podskoczyć na rowerku, przy okazji zaliczyć kilka nowych gmin. W tym celu dogadałem się z dobrym znajomym (pozdrawiam) z Poznania, aby pojechał ze mną. Całe szczęście pomysł i jemu przypadł do gustu, tak więc w niedzielę o godzinie 8:30 rano, po małej imprezce w sobotę wieczorem wyjechaliśmy w trasę. Pierwsze miasto na jakie się natknęliśmy była Tuchola, gdzie chwilę poświęciliśmy na odpoczynek napawając się pięknym widokiem tucholskiego rynku. Dalej w drodze na Czersk napotkaliśmy jedną z kuriozalnych nazw miejscowości, a mianowicie Klocek. Tak też foteczka:
Dalej dojechaliśmy do Czerska, gdzie chwilę pokrążyliśmy po mieście, uzupełniliśmy zapasy, wrzuciliśmy coś na ząb i odpoczęliśmy. Teraz nastały czasy nieszczęsnej dla mnie krajówki nr 22. Po kilku kilometrach krajówką zorientowaliśmy się, że raczej nie zmieni ona swego stanu utrzymania, a składała się z wielkich kwadratowych płyt ułożonych jedna przy drugiej, tak więc co ok 10 m był uskok wysokości ok 3 - 5 cm. W drodze napotkaliśmy kierunkowskaz na wioskę o nazwie Złe Mięso 4 km, więc postanowiliśmy odwiedzić wieś i naszą obecność upamiętnić poniższym zdjęciem:
Niestety mojemu towarzyszowi zachciało się miast wracać tą samą drogą, którą przyjechaliśmy do ww wsi to pojechać prosto i skręcać zawsze w lewo, dzięki czemu wyjedziemy na trasę nr 22, ale kawałek dalej. Owszem udało się tego dokonać, lecz po drodze złamałem na dziurze w polnej drodze drugą szprychę w tylnym kole, drugą ponieważ pierwsza poszła na trasie po powiecie nakielskim, a nie chciało mi się zanieść koła do centrowania, bo uznałem, że nic nie powinno się wydarzyć. Wiadomo, jak złamałem drugą, to w wyniku dosyć osłabionego koła, dużego obciążenia, sam ważę ok 95 kg, a do tego sakwy ok 20 kg, no i nieszczęsnej krajówki w końcu złamałem kolejne 3 i na konkretnej ósemce jakimś, sam nie wiem jakim cudem dojechałem do Gdańska. Dzisiaj właśnie oddałem koło do centrowania. Przejechaliśmy Starogard Gdański, kilka innych siedzib gmin, w celu ich zaliczenia i ostatecznie na konkretnym zmęczeniu dojechaliśmy pod nasze miejsce tymczasowego zamieszkania.
Podsumowując, to powiem, że trasa przyjemna, sporo podjazdów, ale nie wyciskających z człowieka ostatnich soków. Pogoda bardzo dopisała, według mnie idealna na rower, bezchmurnie, ciepło, ale nie gorąco, bez wiatru. Stan dróg: wojewódzka do samego Czerska bez zastrzeżeń, ładna, dobrze utrzymana, krajówka od Czerska do Starogardu Gdańskiego pozostawia wiele do życzenia. Jakość drogi zmieniła się wraz z wjazdem do gminy Starogard Gdański na lepszą. Wojewódzka od Starogardu do Gdańska słaba, wiele kolein, niezbyt wygodna, ale jeździ się po tym, co się ma. :D Otoczenie, to w 45% lasy, reszta to miasta lub tereny uprawne.
Ekwipunek:
- wszystko co potrzebne do przeżycia w akademiku przez 2 tygodnie,
- 3 x butelka wody smakowej,
- 2 x baton snickers,
- 0,5 l coca-coli,
- narzędzia, pompka itp.
Straty:
- 4 pęknięte szprychy w tylnym kole.
Mapa trasy, km nie zgadzają się do końca, bo to jest plan trasy pierwotnej, bez uwzględnienia odchyłów na Złe Mięso i kilometrów zrobionych poi miastach:
Niestety więcej nie mam zdjęć, dlatego, że nie miałem specjalnie czasu na robienie zdjęć, a tak po prawdzie, to też jakoś nie było wielu rzeczy, które warte byłyby upamiętnienia.
- DST 171.73km
- Teren 8.00km
- Czas 08:32
- VAVG 20.12km/h
- VMAX 44.00km/h
- Temperatura 24.0°C
- Kalorie 5151kcal
- Podjazdy 220m
- Sprzęt Batory
- Aktywność Jazda na rowerze
Tour po powiecie nakielskim.
Niedziela, 14 sierpnia 2011 · dodano: 15.08.2011 | Komentarze 0
Przed weekendem będąc na praktyce stoczniowej w Gdyni dowiedziałem się, że na weekend ma być w Sępólnie Krajeńskim ładna pogoda, więc pierwszy pomysł jaki wpadł mi do głowy, to czas na zaliczenie. kolejnych gmin. Postanowiłem, że wyjadę w niedzielę o 4:00 nad ranem. Budząc się o 03.30 wyjrzałem przez okno i zobaczyłem mgłę niczym mleko, więc stwierdziłem, że pewnie jednak będzie padało tak też położyłem się spać. Obudziłem się ok. 7:30. Sytuacja pogodowa bez zmian, lecz przez mgłę prześwitywało słońce, więc stw1ierdziłem, że czas na mnie. Wyjazd miał miejsce o godz. 8:00. Kierowałem się na powiat nakielski, więc jadąc miąłem takie miasta jak Więcbork i Mrocza. Kilka kilometrów przed mroczą wjechałem do powiatu nakielskiego, tak więc oficjalnie od tamtej zacząłem zaliczać gminy. W mroczy skierowałem się na wieś Wyrza, gdzie po zasięgnięciu języka dowiedziałem się jak dojechać do Broniewa. Ta Pani nakazała mi jechać prosto polną drogą (ok. 4 km.). Pod koniec, już w Broniewie, miałem małą ucieczkę przez psem, który najwyraźniej chciał doczepić się do mojej nogi. Po udanej ucieczce i zasięgnięciu języka skierowałem się na Sadki. Przejeżdżając przez wieś Olszewka, wyjechałem na znaną i lubianą krajówkę nr 10. Po ok 8 km wjechałem do miejscowości Sadki, gdzie uzupełniłem zapasy i zaliczyłem kolejną gminę. Następnie zjechałem na drogę powiatową w kierunku Samostrzelna. Za tą wsią spotykam innego rowerzystę, który akurat odbywałem wycieczkę wokół Nakła nad Notecią, bardzo sympatycznego starszego Pana Jana. Wymieniliśmy się wzajemnie naszymi osiągnięciami rowerowymi, trochę dowiedziałem się o historii regionu oraz ogólnie rozmawialiśmy na różne tematy. Po drodze mieliśmy mały popas na śluzie noteckiej. Tutaj zdjęcie:
Ruszyliśmy dalej w kierunku wsi Gromadno, gdzie musieliśmy się rozstać, ponieważ ja jechałem dalej na Grocholin, a Pan Jan skręcał już na Nakło nad Notecią (przy okazji pozdrawiam). Minąwszy wieś Iwno skręciłem przedwcześnie na Kcynię i tym samym ominąłem miejscowości Grocholin, a szkoda, bo jest tam fortalicja i kilka pałaców do obejrzenia, no mam nadzieję, że jeszcze będzie okazja. :) W Kcyni (zaliczyłem gminę) odpocząłem na rynku, a tutaj foteczka:
Widać tu rynek z kościołem. Z Kcyni skierowałem się drogą wojewódzką (zresztą bardzo dobrze utrzymaną) w kierunku Szubina. Po drodze przejechałem kilka wsi: Krzepiszyn, Zalesie no i minąłem kuriozalną tablicę "Ameryczka 1" i jest też fotka:
Tablica na ok. 96 km mojej trasy. W końcu też dojechałem do Szubina (zaliczyłem gminę), gdzie zwiedziłem pozostałości po zamku z XIV w. Co prawda to już chyba pozostałości ruin, ale zawsze coś:
Z Szubina skierowałem się na Nakło nad Notecią, po drodze kolejna kuriozalna tablica:
Dalej jadę przez wioski Tur, Brzózki polną drogą aż do Potulic, gdzie napotykam na pomnik przyrody Dąb, ale nie pamiętam już nazwy:
Potem dojeżdżam do Nakła, gdzie uzupełniam zapasy i robię sobie krótki odpoczynek. Drogą wojewódzką jadę w kierunku Mroczy, potem przez Więcbork do Sępólna Krajeńskiego i do domu.
Podsumowując trasa dosyć przyjemna, wiatr wiał od południowego zachodu, tak więc najbardziej odczuwalny był na trasie Sępólno -> Kcynia. 95% trasy same pola uprawne, gdzieniegdzie odrobina lasów. Słońce grzało niemiłosiernie, spaliłem sobie ręce i twarz. :D Większość trasy na drogach wojewódzkich, potem na powiatowych i ok. 8 km krajówki. Podjazdy największe przez Mroczą, potem już dało się spokojnie znieść.
Ekwipunek:
- kurtka przeciwdeszczowa,
- bluza,
- 3 x butelka wody smakowej 1,5 litra,
- 0,5 l Coca Coli,
- 0,5 l Pepsi,
- 0,5 l Powerade'a,
- 3 x baton Mars
- pompka do roweru,
- 2 klucze imbusy.
Straty:
- 1 pęknięta szprycha w tylnym kole.
Mapa trasy:
#lat=53.2455&lng=18.17139&zoom=9&type=2
Wszystkie zdjęcia:
https://picasaweb.google.com/104498874302019783643/TourPoPowiecieNakielskim
- DST 27.00km
- Teren 10.00km
- Czas 01:40
- VAVG 16.20km/h
- VMAX 30.00km/h
- Kalorie 810kcal
- Sprzęt Batory
- Aktywność Jazda na rowerze
Wycieczka "wokół domu".
Piątek, 5 sierpnia 2011 · dodano: 15.08.2011 | Komentarze 0
Z nudów i z codziennego nic nierobienia w domu podczas tych deszczowych dni postanowiłem wykorzystać pierwsze przejaśnienia o pojechać sobie gdzieś rowerkiem. Trasa nie była planowana, po prostu jechałem tam, gdzie mnie oczy poniosły. Pierwotnie chciałem znaleźć skrót z Sępólna Krajeńskiego do Wałdowa, lecz jedyny jaki istnieje i rzeczywiście mógłby być skrótem to jest polna drogo do Włościborza, lecz po ok 5,5 km droga staje się nieprzejezdna dla mojego roweru, tak też od tamtego punktu postanowiłem wrócić do domku po drodze odwiedzając zakład pracy mojej babci. :D
Pogoda dopisała, idealna na rower, nie za ciepło, nie za gorąco. Trasa w 90% pola z małą domieszką lasów.
